Zaufaj!

Michał

6 grudnia 2019

Czy zdarza Ci się czasami czuć coś w rodzaju egzystencjalnego doła? Czujesz się niepotrzebny albo niechciany?

Widzisz, ja mam tak samo! Co ciekawsze, dokładnie Cię rozumiem. Wiem, jak to jest, kiedy nic Ci się nie chce. Tylko leżysz na łóżku i myślisz sobie: “Co zrobiłem nie tak?” Otóż odpowiedź na to pytanie jest niezwykle prosta! Nic nie zrobiłeś źle, może jedynie trochę zbłądziłeś.

Uwierz mi, że też wiele razy błądziłem. Leżałem na łóżku i patrzyłem się bez celu w sufit, czekając tylko, aż zachce mi się spać. Czekałem na sen. On był dla mnie ucieczką od wszystkich nieprzyjemnych rzeczy, które mnie najzwyczajniej w świecie przytłaczały. Kiedy się budziłem od razu myślałem o tym, jak bardzo nudny i bezcelowy będzie ten dzień. Taki okres miałem m.in. w wakacje.

Zmiana przyszła dopiero, kiedy zbliżyłem się do kogoś. Do kogoś, z kim zawsze mogłem porozmawiać, nawet o najbardziej skrytych lękach i smutkach. Do kogo mogłem się niestety nie fizycznie, ale przynajmniej mentalnie przytulić. Do Boga.

W pierwszej połowie sierpnia, kiedy zaczynała się pielgrzymka na Jasną Górę, poszedłem do spowiedzi. Spowiedź pomogła mi odnowić niezwykłą więź z Bogiem. Od tamtej pory czułem, że jest przy mnie, pomaga mi jakoś żyć. Ale to było dla mnie za mało. Tego wieczoru znalazłem intencję, z jaką chciałem pielgrzymować. Prosiłem o rozwiązanie właśnie tego problemu, jakim był brak wiary w siebie i ogarniający mnie zewsząd smutek. Pielgrzymka jakoś mijała, a ja jeszcze w jej trakcie odkryłem, że rzeczywiście coś zaczyna się zmieniać. Przestałem się przejmować pewną dość dotkliwą sprawą i żyłem pełnią życia, jaką dawał mi Pan.

Kolejnym takim momentem była zmiana szkoły (z podstawowej na średnią). Brak stabilności i niepewność spowodowana obawami, co do tego czy sobie poradzę, po raz kolejny zmieniły się moje relacje z Bogiem.

Pod koniec września pojechałem na Oazę Modlitwy, na której coś we mnie drgnęło. Zacząłem w końcu czytać Pismo Święte, ale nie trwało to długo. Cały październik minął mi bez kontaktu z Jezusem. Szczerze mówiąc, poza tym, że w niedzielę chodziłem do kościoła, to żyłem jak ateista. Dopiero tydzień temu (tj. ostatni tydzień października) znowu pojechałem na Oazę Modlitwy.

Myślę, że to był przełomowy moment. Podczas spowiedzi na Oazie Modlitwy, nauczyłem się bardzo wiele:

1. Bóg zawsze czeka na mnie i chce dla mnie jak najlepiej.

2. Gdy stracę relację z nim – powinienem od razu pędzić do konfesjonału.

Dodatkowo gdybym nie pojechał na tą właśnie Oazę Modlitwy to jestem niemalże pewien, że nie pisałbym teraz tego artykułu. Podsumowując całe te ostatnie cztery miesiące, to mogę powiedzieć, że na pewno im dłużej zwlekasz ze spowiedzią tym bardziej się jej boisz. Dalej – musisz szukać w swoim życiu pomocy od Boga. On zawsze przyjmie Cię z wielką radością i pozwoli Ci – razem z Nim – przejść przez nawet te najtrudniejsze problemy. Musisz jednak Mu zaufać!

“Pan podtrzymuje wszystkich, którzy padają i podnosi wszystkich zgnębionych.” (Ps 145, 15)

Zapisz się do newslettera!

Na dobry początek – zapisz się na nasz newsletter!
Zaraz do Ciebie napiszemy!

Copyright targowiskoblog.pl © 2019 All Rights Reserved.