Zanim zrozumiesz...

Weronika

26 marca 2020

Mamy to. Kolejny czwartek Wielkiego Postu. Jak w ogóle przeżywać Wielki Post, kiedy nie powinno się wychodzić z domu nawet na spacer dookoła bloku, a co dopiero uczestniczyć we mszy? Może to być dla nas kompletnie niezrozumiałe. I o tym właśnie niezrozumieniu świata będzie ten artykuł. 

Stacja IV. Jezus spotyka swoją Matkę 

Wyobrażamy sobie tę scenę jak chwilowe zatrzymanie świata. Pan Jezus, kroczący bosymi stopami pod ciężarem krzyża, tłum ludzi, krzyki i wyzwiska. I Ona – Maryja, chwilowe wybawienie w cierpieniu. Ich spojrzenia się krzyżują, wszystko jakby na moment się zatrzymuje. Rzeczywistość była pewnie nieco inna. Żołnierze cały czas popędzali Jezusa, kazali mu iść szybciej, wokół było ogromne zamieszanie. Maryja prawdopodobnie wcale nie dostałaby się do Syna, gdyby nie jej determinacja. Po całym fakcie, wszystko trwało dalej, jakby nic się nie stało, ale odcisnęło się zarówno na Jezusie, jak i na Maryi. Tego nie widział i nie rozumiał nikt poza nimi. Jak często nie rozumiem miłości, jaką chcą mi przekazać inni? Jak często zadaję sobie pytanie, czy miłość do drugiego człowieka ma sens? Jak często widzę jakieś sytuacje wynikające z najszczerszej miłości, a zwyczajnie ich nie rozumiem? Jak często w tych trudnych dla wszystkich czasach, kiwnąłem z pogardą głową, widząc, jak ktoś pragnie nieść miłość innym? Czy ja jestem tym człowiekiem, który widząc Maryję na drodze Jezusa, złapałby się za serce, bo zrozumiałby wszystko, co się właśnie dzieje? Może ten Wielki Post, wyjątkowy sposób, w który go przeżywamy, nakazuje nam zwolnić i postarać się odpowiedzieć na te pytania. Zrozumieć rzeczy, które codziennie widzimy i nie być na nie obojętnymi. Ostatnio zrobiłam zakupy osobie w potrzebie, która ze względu na wysoką grupę ryzyka, nie może wychodzić z domu. Czy znaczyło to coś dla innych, którzy o tym wiedzieli? Być może nie. Ale dla mnie i dla tego pana, było to jak małe zatrzymanie świata. Postarajmy się, aby takich zatrzymań świata przeżywać więcej i rozumieć, ile miłości możemy nie tylko przyjąć, ale także ofiarować. 

Stacja VIII. Jezus pociesza płaczące niewiasty 

Głośniejsze krzyki, niemoc, brud, zmęczenie. A na drodze one – płaczące kobiety. Pan Jezus musiał je jakoś pocieszyć, by nie ubolewały nad jego losem. „Spoko, będzie dobrze”. Takich słów z pewnością wtedy nie użył, ale możemy usłyszeć je czasem od siebie, gdy pocieszamy kogoś innego. Ile razy ktoś przyszedł do nas z jakimś problemem, a my nie potrafiliśmy go pocieszyć? Ile razy ktoś prosił nas o pomoc, a my nie chcieliśmy lub nie potrafiliśmy tej osobie pomóc? Woleliśmy powiedzieć typowe „Będzie dobrze”, zamiast realnie działać. Ile razy nie rozumiemy kogoś, a ktoś nie rozumie nas w tym, co przeżywamy? Z pewnością nie zdołamy policzyć takich sytuacji, bo jest ich aż tak dużo w naszym życiu. Wynika to z braku rozmowy, z braku wyjaśnień. Jezus był piekielnie zmęczony i wątpliwa jest dla mnie Jego chęć rozmów. A jednak, widząc niewiasty, które opłakiwały Jego los, wolał się zatrzymać i wyjaśnić im, że to nie nad Nim mają płakać, bo Jemu – wbrew temu, co myślały – nic się nie dzieje. Znajdźmy w sobie chęć rozmowy i wyjaśniania. Chęć zrozumienia, by nigdy nie zostawić nikogo w potrzebie i aby te potrzeby zrozumieć.

Zapisz się do newslettera!

Na dobry początek – zapisz się na nasz newsletter!
Zaraz do Ciebie napiszemy!

Copyright targowiskoblog.pl © 2019 All Rights Reserved.