Trzepanie dywanów, „Last Christmas” i spowiedź

Ks. Michał

11 grudnia 2019

Za chwilę przepołowimy Adwent. W większości parafii pojawią się rekolekcjoniści, zjadą się księża z okolic na spowiedzi. Niektórzy usłyszą w domu: „Idź do spowiedzi, święta za chwilę”. Obok zakupów, porządków świątecznych (dzięki pomocy mojej mamy, ja już po!) czy katowaniu amerykańskich „lastchristmasów” na YT, pojawia się jeszcze jeden punkt do odhaczenia: spowiedź. No właśnie. Co zrobić, żeby to nie było przykry obowiązek, który kojarzy się ze staniem w kilometrowych kolejkach w kościele? Z perspektywy spowiednika słów kilka. 

Nie odkładaj na ostatnią chwilę. 

Nic mnie tak nie frustruje, jak presja kolejki do konfesjonału. A jest to widok tak częsty w ostatnią niedzielę przed świętami w kościołach, jak bramki Lewandowskiego w tym sezonie, czyli praktycznie zawsze i wszędzie. Zwłaszcza, gdy ktoś potrzebuje, żeby się skupić lub spokojnie odnieść do niektórych kwestii. Czasami w czasie niedzielnej Mszy świętej między tacą a Komunią świętą, jest niemożliwe, żeby zawalczyć o głębszą spowiedź. Dlatego może wato zrobić to już teraz? Wybrać się na Mszę świętą na tygodniu do kościoła i spokojnie przeżyć spowiedź? Zaufaj mi, że dla wielu księży spowiedź w ostatnim momencie także jest trudna. 

Dobierz spowiednika. 

Sprawą oczywistą jest, że każdy ważnie wyświęcony kapłan wypowiadając słowa rozgrzeszenia, in persona Christi (w osobie Chrystusa) odpuszcza grzechy. Jednak obok ważności przy sakramentach trzeba też wspomnieć o owocności. A to już zależy od wiary szafarza i przyjmującego sakrament. Dlatego sposobem na to, żeby sakrament pokuty i pojednania nie był przykrym obowiązkiem, może być dobór księdza, który pomoże Ci się wyspowiadać? Taka praktyka jest szczególnie cenna dla osób, które „wracają z dalekiej podróży”. Gdy masz też poczucie, że spowiedź „nic nie daje”, to także jest to wskazówka dla Ciebie. Niektórzy wolą spowiadać się u bardziej doświadczonych kapłanów, bo mają większe doświadczenie życiowe, inni korzystają z pomocy księży młodszych, bo może łatwiej o zrozumienie pewnych sytuacji? Są tacy, którzy wolą być anonimowi wobec spowiednika, a inni nie widzą problemu w tym, że ksiądz jest np. duszpasterzem wspólnoty. Nie jest istotne, kto to będzie. Najważniejsze, że działa Jezus. Jednak może warto znaleźć taki sposób, byś sam miał satysfakcję z sakramentu? 

Rachunek poproszę! 

Spowiadam przez 3 i pół roku i jak mogę, bronię się, żeby nauki, które daję w konfesjonale nie były automatyczne, sztampowe i odrealnione. Oczywiście, że pewnie częściej mi to nie wychodzi, niż wychodzi, ale cóż: Pan Bóg i przez oślicę Balaama przemówił (por. Lb 22, 28). Jednak dla mnie jako księdza bardzo trudno jest powiedzieć coś konkretnego, gdy spotykam się ogólnikami. Ogromną pomocą dla kapłana może być określenie motywacji i okoliczności grzechu. Chodzi tu o to, co się dzieje przed sakramentem, czyli rachunek sumienia. Pewnie wielu z nas przydarzyło się go robić na chybcika w kolejce do spowiedzi. A tu nie o to chodzi! Poproś Ducha Świętego, żeby pozwolił Ci spojrzeć na swoje grzechy wzrokiem Jezusa, a później dopiero zastanów się, co powinno zostać powiedziane w konfesjonale. Przy najważniejszych sprawach postaw pytanie: dlaczego? Jaki był powód, że ten grzech popełniłem. Dla spowiednika jest to pomoc ogromna! 

„Ksiądz mnie w ogóle nie rozumie!”. 

Jako ksiądz jestem mężczyzną z całym pakietem zachowań typowych, m.in. z tym, że jestem słaby w domyślaniu się. Dlatego trzeba nam w konfesjonale „wyłożyć kawę na ławę”. Jeśli masz poczucie, że Twoja wypowiedź została źle zrozumiana przez spowiednika lub pojawiają się w Tobie jakieś wątpliwości, to nie bój się o tym porozmawiać i dopytać, a nawet powiedzieć, że „to nie tak, jak się księdzu wydaje”. Oczywiście wypada to zrobić w sposób taktowy i delikatny. Istotne jest to, żeby pomóc spowiednikowi wejść w Twój świat, a to nie zawsze jest proste. Uczniowie Jezusa, też potrafili Mu powiedzieć, że czegoś nie rozumieją lub nie wszystko jest dla nich oczywiste. To dlaczego my mamy wszystko rozumieć? Kto pyta, nie błądzi.  

 

Jakby nie było, najważniejsze jest to, doświadczyć miłosierdzia Jezusa, a ksiądz jest tylko narzędziem. Jednak może warto sobie po ludzku pomóc? 

Dla nas księży zaczyna się teraz gorący czas, więc proszę, westchnij za nas do Pana, żebyśmy byli podatni Jezusowi, a nie frustracji i pośpiechowi.

 

Zapisz się do newslettera!

Na dobry początek – zapisz się na nasz newsletter!
Zaraz do Ciebie napiszemy!

Copyright targowiskoblog.pl © 2019 All Rights Reserved.