Tomaszowa lekcja

ks. Michał

19 kwietnia 2020

Tekst dedykuję moim wspólnotom: młodzieży z parafii, mojemu kręgowi DK, oraz mojej Diakonii Komunikowania Społecznego.

Tu nie będzie kontrowersji. Nie będzie pewnie wielkich dyskusji nad tym tekstem. I dobrze, bo nie o to chodzi. Najważniejsze, by teraz wracając do normalności, odbudować swoją wiarę. Jak to zrobić? Kilka wniosków na podstawie dzisiejszego słowa o niedowiarku Tomaszu (J 20, 19-31)  

Brudne nogi
Moim zdaniem te święta w tym roku nie miały jednego: atmosfery. Może i dobrze, bo można się na istocie skoncentrować. Jedna z  oazowiczek, która formuje się u mnie przy parafii, ale mieszka poza Radomiem napisała mi ostatnio taką wiadomość: „U mnie w parafii nigdy nie było mycia nóg i teraz w kościele fizycznie też tego przecież nie było a Jezuici poprosili żeby głowa domu obmyła nogi innym domownikom. I szczerze, w tamtym momencie poczułam się jak na pierwszej adoracji po przyjęciu Jezusa jako Pana i Zbawiciela – jakby sam Jezus przyszedł i obmył mi nogi. No niesamowite to było… Też mając dużo czasu, mniej przygotowań świątecznych, dużo czasu spędzałam z Panem Bogiem sam na sam i naprawdę, jestem niesamowicie wdzięczna, że mogłam to tak przeżyć”. Ta dziewczyna jest przykładem tego, że wiara może zrodzić się i w domu. Co zatem zrobić, żeby zmartwychwstanie nie ograniczyło się tylko do atmosfery i zwyczajów? Jak dojść do żywej wiary, takiej, jaką mieli Apostołowie w dzisiejszej Ewangelii?

Wspólnota
Tomasza weźmy na tapetę. Jak czytam jego historię, to dochodzę do wniosku, że najlepiej jest uczyć się na błędach, ale cudzych. Co takiego ten Apostoł miał za uszami? Silviano Fausti, włoski jezuita, który zmarł 5 lat temu, w komentarzu do tej sceny  zastanawia się dlaczego Tomasz wyszedł wtedy z Wieczernika, zamiast siedzieć z innymi. Pisze tak: „Można przypuszczać, że był nieobecny dlatego, że był odważniejszy od innych, wyszedł na zewnątrz sam lub z innymi bardziej przedsiębiorczymi, jak Kleofas i jego towarzysz” (S. Fausti, Rozważaj i głoś Ewangelię. Wspólnota czyta Ewangelię według św. Jana, Kraków 2009, s. 630). Miał różne powody, ale faktem jest, że odłączył się od wspólnoty. Jezusa spotkał dopiero, gdy był z braćmi. Wtedy się nawrócił. Taka też jest istota Kościoła: wiara rodzi się we wspólnocie. To zobacz, czy Ty nie uciekasz od swojej wspólnoty? Np. jako dziecko czy nie uciekasz od rodziny? Już powoli można wychodzić z domów do świata, ostrożnie, ale można. Gdzie pójdziesz, żeby wzmocnić wiarę? Wspólne przeżywanie Eucharystii w przypadku tej dziewczyny z początku tekstu doprowadziło do doświadczenia wiary. Więc pierwszy krok, żeby Jezus nie był Bozią ani słodkim Jezuskiem to wspólnota. 

Słowo
Kolejny krok, to niewiara Tomasza w świadectwo, w słowo pozostałych Apostołów: „Jeżeli nie zobaczę, nie uwierzę”. Słyszał, ale chciał widzieć. A Jezus mówi, że błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. Święty Paweł napisze, że wiara rodzi się z tego, co się słyszy. Wspomniany Fausti powie, że my dzisiaj Jezusa widzimy w Słowie, a dotykamy w Chlebie (por. tamże, s.631). Dostęp do Eucharystii jest ograniczony, ale do słowa ma dostęp każdy. Jezus działa przez swoje słowo, Biblię w domu ma praktycznie każdy, jednak jak zapyta Roman Brandstaetter w „Lamencie nieczytanej Biblii”: Więc po co kupiłeś mnie, człowieku? Po co zapłaciłeś za mnie trzysta złotych, po co dźwigałeś mnie w teczce przez miasto i po co przyniosłeś do domu? Po co

Co dodaje otuchy zalęknionym uczniom? Słowo Jezusa. Co daje im władzę odpuszczania grzechów? Tchnięcie i słowo Jezusa. Co pozwala Piotrowi złowić 153 ryby, po nieudanej nocy na jeziorze? Słowo Jezusa. Można mnożyć te przykłady, ale zmartwychwstały Jezus rzadko czynił jakieś znaki. On przede wszystkim mówił, ale Jego słowo ma taką moc, że jest w stanie w sercu obudzić wiarę, dać sens i w ogóle wlewać pokój. Kto, szczególnie dzisiaj, nie jest tego głodny? Ja bardzo. To może teraz jest czas na to, żeby codziennie sięgać do słowa? Wyjąć Biblię, przeczytać codziennie rozdział Ewangelii, Dziejów Apostolskich i w ciągu dnia wracać do tego słowa. Może nauczyć się na pamięć jednego zdania i powtarzać je w głowie? Albo przeczytać fragment i zapytać Jezusa: Dlaczego dajesz mi takie słowo? Bądź konkretny.

Bliźniak
Ten Tomasz nazywany był Didymos, tzn. Bliźniak. Człowiek, który popełnił błędy, jak każdy z nas. Może w tym sensie jest Twoim Bliźniakiem?  Jednak miłosierdzie, które Pan mu okazał polega właśnie na tym, że kocha się pomimo tych błędów. Jak tego miłosierdzia doświadczyć? We wspólnocie i w Jego słowie. To masz na wyciągnięcie ręki, tego żadna kwarantanna Ci nie odbierze. Nic nie jest w stanie odebrać wierzącym Jezusa. Bo jak napisze papież Franciszek w swojej adhortacji:

Jeśli On żyje, to naprawdę może być obecny w twoim życiu, w każdej chwili, aby napełnić je światłem. Tak więc nigdy nie będzie więcej samotności ani opuszczenia. Nawet gdyby wszyscy odeszli, On będzie, tak jak obiecał: „Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 20). On napełnia wszystko swoją niewidzialną obecnością i gdziekolwiek pójdziesz, będzie na ciebie czekał 

(Christus Vivit 125)

A na koniec łap muzyczny upominek na to popołudnie!

Zapisz się do newslettera!

Na dobry początek – zapisz się na nasz newsletter!
Zaraz do Ciebie napiszemy!

Copyright targowiskoblog.pl © 2019 All Rights Reserved.