Pewność to wolność

Karolina

11 listopada 2019

Masz w swoim życiu wartości, osoby, co do których jesteś pewien? Pewnie tak.  A masz też pewność, co do siebie?

Pewność siebie. Ważna cecha, bez niej człowiek podatny jest na różne wpływy. Czy ja jestem pewna siebie? Tak, a przynajmniej tak mi się wydaje. Ciężko wcisnąć mi jakiś kit dotyczący istotnych spraw w moim życiu. Nie mam też problemu, by powiedzieć komuś, że robi coś źle. Z pewności siebie bardzo łatwo przejść do arogancji, co myślę, pewnie nie raz mi się zdarzyło. Jednak jest to cecha, którą trzeba w sobie wypracować, a jak zrobić to inaczej niż przez próby i błędy.

Zauważam, że dużo pochopnych decyzji, które podejmuje moje pokolenie wynika właśnie z braku tej pewności. Czemu na imprezie najpierw musisz wypić kilka kieliszków, a potem dopiero idziesz podbijać parkiet i tańczyć z dziewczynami? Bo zwyczajnie brak Ci pewności siebie, od razu zakładasz, że nie dasz rady bez alkoholu. Usłyszałam ostatnio od znajomego, że gdyby w moim wieku miał tyle pewności siebie, co ja to pewnie nie sięgnąłby po procenty. Potrzebował czegoś na odwagę, żeby iść i zagadać do dziewczyny, czy porwać ją do tańca.

Mam 18 lat i do tej pory za sobą wiele okazji do tego żeby się napić. Cieszę się, że z żadnej nigdy nie skorzystałam. Może Ci się wydawać, że to pewnie dlatego, że działam w Kościele i pewnie wszyscy tam nie piją. Otóż, z początku tak nie było. W gimnazjum byłam zwykłą nastolatką, generalnie w Kościele nie byłam ( na tę historię i dlaczego jednak w Kościele jestem też pewnie przyjdzie czas). Kiedy wszyscy moi znajomi zaczynali swoje historie z alkoholem, ja sobie zrobiłam zwykłe postanowienie: zaczekaj do 18. Może być zaskakujące, że wcale nie odcięłam się od świata, też chodziłam i chodzę na imprezy. A jaką satysfakcję mam, kiedy wracam do domu i pamiętam z nich wszystko! Nie potrzebuję kieliszka żeby wyrwać mnie do tańca. Wystarczy dobra ekipa znajomych i ciężko mnie ściągnąć z parkietu.

Jest też druga strona. Skończyłam te upragnione 18 lat i… nie piję nadal. To już mój całkowicie wolny wybór. Przecież mogę. Przy tym też nie muszę. Wydaje mi się czasem, jakby niektórzy zapomnieli, że da się spotkać w gronie rodziny czy znajomych przy herbacie. Zwykłe „nie chcę”, już nie wystarcza? Dobrze, że przynajmniej są wymówki w postaci kierowania samochodu bądź brania antybiotyku, bo inaczej pewnie każdy zmuszałby się do alkoholu.

Lubię usiąść na imprezie i być spytana czemu nie piję. Najczęściej odpowiedź „bo nie” nie wystarcza. Wtedy też mam okazję powiedzieć o pięknym dziele, z którego bardzo dużo czerpię- Krucjata Wyzwolenia Człowieka. O historii, skąd się wzięła możecie poczytać w Internecie. Co dla mnie w tym wszystkim jest najważniejsze? Podejmując się abstynencji w całkowitej wolności składam ją jako ofiarę w intencji innego człowieka. Przecież o to właśnie chodzi w naszym, chrześcijańskim życiu. Żeby, to co mam dać tym, którym tego brakuje. Ja mam wolność i to nią się dzielę.

Nie muszę tego robić. Ty też nie. Jezus jednak zadaje pytanie: czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci? ( J 21, 15). Czy miłuję Go bardziej niż Ci, którzy tego nie robią, chociaż mogliby? Staram się, będąc właśnie w Krucjacie.

Stań się pewny siebie a zobaczysz jaką wolność zyskasz.

Zapisz się do newslettera!

Na dobry początek – zapisz się na nasz newsletter!
Zaraz do Ciebie napiszemy!

Copyright targowiskoblog.pl © 2019 All Rights Reserved.