Nie wyrywaj chwastów

Kasia

12 maja 2021

Duża część środowisk pozakościelnych uznaje katolików za ludzi którzy powinni być lojalni, prawdomówni i nie wiadomo jak idealni (świat byłby piękny, gdyby to tak wyglądało). Pamiętam nawet jak jedna koleżanka zadała mi pytanie: „Czy tak się zachowuje osoba wierząca? Osądza, obraża, obgaduje?” Tak – czasami tak się zachowuje osoba wierząca. Dziwne, co? Prawda jest taka: nikt z nas nie jest bezgrzeszny, nasza ludzka natura jest słaba, codziennie popełniamy mniejsze lub większe błędy. Ale nie bądź z tego powodu smutny!

W nas chrześcijanach jest taka presja: wymaga się od nas więcej, oczekuje się że będziemy przykładem i tacy staramy się być, do tego dążymy. Dla mnie to jest nawet przywilej! A co jeżeli „wpadniemy”? Co jeśli okaże się, że nie jesteśmy tacy idealni? Właśnie wtedy możemy spotkać się z pytaniem mojej koleżanki. Ważne jest, żeby przyznać się do błędu.  Dopóki nie nadepniemy przeciwnikowi na ucho, nie będzie miał nas o co oskarżyć. Nawet jeżeli będziemy czynili zło na jego oczach które mu się podoba, a które nie dotyczy jego samego.

Możemy żyć w strachu, że ktoś zobaczy naszą niedoskonałość (ten strach rodzi się z naszego grzechu), ale powiem wam coś: ŚWIĘTOŚĆ nie wzrasta w czystym i wyplewionym polu. Nie chodzi o to, żeby teraz każdy z nas chlubił się grzechem, bo nie ma czym. Z nim trzeba walczyć. O tym wspaniale mówi nam przypowieść o pszenicy i chwaście, którą znajdziecie w 13. rozdziale Ewangelii wg. świętego Mateusza.

SIEW

Już na samym początku przypowieści Jezus przypomina nam, że tak naprawdę cały świat jest Bożą rolą, a rolnikiem go uprawiającym jest sam Bóg. Diabeł nie ma swojego pola, swojego ziarna, które wyda jakiś plon, dlatego chce wykorzystać do tego Boży świat. Pośród pszenicy zasiewa chwast. Kiedy to robi? – „Gdy ludzie spali…”. Gdy śpimy, nie mamy kontroli nad rzeczywistością. Szatan nakręca się i entuzjastycznie zaciera ręce, gdy przestajemy czuwać, szkodzi potajemnie. To dopiero tchórz!

Gdzie jestem ja w tej historii? Jestem na swoim terytorium. Jednocześnie jestem na terytorium okupowanym przez wroga. I tak wygląda to, co dzieje się w naszych sercach. Zło wchodzi różnymi kanałami, ale nasz Przywódca po cichu przemyka się na okupowane ziemie i chce, abyśmy stawili czoło temu zniewoleniu, żebyśmy wsłuchiwali się w tajne depesze mówiące „Pomódl się”, „Walcz”. Na starcie będę słaba, rozdarta, nieuporządkowana, ale to dobrze. Duch Święty będzie miał robotę.

DOJRZEWANIE

Zło ukazuje swoją twarz, kiedy pojawiają się owoce działania Boga w człowieku i w świecie. A diabeł ma jedno marzenie: nie dopuścić do rozwoju dobra w nas, dopóki żyjemy. Dlatego, „gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast”. Moja reakcja może być bardzo oczywista. Zacznę pytać „Skąd się wziął chwast na roli”, przecież posiałeś, Panie, tylko pszenicę. A szatanowi właśnie o to chodzi – podstępnie „zwalić winę” na Boga.

Diabeł wie, że nie może ruszyć pszenicy, nie może wprost rzucić się na dobro zasiane w nas przez Boga. Pszenicę mogą jedynie zniszczyć sami ludzie. Chwast krzewi się tylko po to, żeby skupić na sobie uwagę. Nie wiem jak was, ale mnie ciągle denerwują chwasty w ogródku, nie patrzę wtedy na ładne kwiatki. Chwast chce być potępiony. Potrzebuje do tego ludzkich rąk, które go wyrwą. I to jest nasza pierwsza reakcja: zło usunąć, bluźnierców potępić, innowierców oddalić. Super, uciszyliśmy burzę na chwilę.  A Pan powie: Nie wyrywaj „byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim pszenicy”. Okazuje się, że bardziej obawiam się wroga i jego siewu niż ufam Bogu.

ŻNIWA

Sługom nie udzielił się spokój gospodarza, kiedy zobaczyli chwast, szukali przyczyn zła. Cieszę się, jednak, że najpierw zapytali gospodarza „Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali chwast?” Nie znam się na chwastach, ale wiem, że one cały czas wracają, a jeśli wyrwę go bez korzeni, ten rozrośnie się jeszcze bardziej i kiedy powtórnie urośnie, będzie mocniejszy. Takie jest zagrożenie.

Moja świadomość własnych wad i powtarzających się grzechów zaczyna doskwierać, staje się dla mnie rażąca. Pomimo wysiłków, modlitwy wcale nie pozbywam się zła. Pojawia się zniechęcenie i pytanie „Co robić?”. W tej sytuacji mam kilka opcji:
1.  Widzieć chwast i zniechęcić się, że nie mogę się go pozbyć
2. Zaprzeczyć istnieniu zła i udawać doskonałą.
3. Widzieć chwast oraz pszenicę.
Te dwie pierwsze drogi są wynikiem naszej pychy. Trzecia droga – trudniejsza – to droga pokory.

Jezus jasno chce mi przekazać „Ja sobie z tym poradzę. Przywyknij do tego co Cię drażni, bądź cierpliwy, zadbaj o pszenicę, czekaj do żniw.” Nie patrz tylko na chwast bo znienawidzisz Kościół, znienawidzisz innych, w końcu znienawidzisz także siebie. „Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa”. Źli mają żyć razem z dobrymi, bo nie są w stanie zaszkodzić jedni drugim. Dopiero na końcu, kiedy Syn powróci najmie Aniołów, a nie sługi, którzy będą wiedzieli jak oddzielić pszenicę od chwastu. Nie moja w tym głowa.

Musimy pozbyć się złudzeń, że dopóki żyjemy na ziemi nie będziemy mieli do czynienia z Kościołem czystym jak łza. Sami też nie staniemy się za życia nieskazitelni. Warto także dodać, że zgoda na chwasty w moim życiu nie będzie polegała na taniej akceptacji ich. Chodzi o to, żeby pogodzić się z tym, że pewnych grzechów, zła nie pozbędziemy się od razu.  Zderzenie z tym chwastem ma w nas spowodować zwrot ku pszenicy!

P.S. Ogródki ładniej wyglądają jak są zadbane, dlatego tam możecie wyrywać chwasty

Zapisz się do newslettera!

Na dobry początek – zapisz się na nasz newsletter!
Zaraz do Ciebie napiszemy!

Copyright targowiskoblog.pl © 2019 All Rights Reserved.