Nie krzycz, proszę

Ks. Michał

25.10.2020

To nie będzie tekst o aborcji. Nie będę też pisał o LGBT+. Nie chce poruszać tematu pandemii. Z pewnością nikogo nie oskarżę. Ten tekst, kieruję do tych moich braci i sióstr, którzy tak bardzo zawierzyli Kościołowi i Jezusowi, a teraz się boją, nie wiedzą co zrobić, są zagubieni.

Bóg nie krzyczy

Ostatnie dni są pełne emocji. Niestety negatywnych. Ciągle się krzyczy, obrzuca obelgami, dyskutuje. Tak wielu ludzi już w tym wszystkim się pogubiło. Nie wiem czy masz takie wrażenie, ale w sieci, w relacjach, w głowach zapanował ogromny chaos i przede wszystkim hałas. Nawet teraz, pisząc te słowa w mojej parafii odprawia się „suma” i już od kilku minut samochody jeżdżą wokół kościoła trąbiąc i hałasując próbują zakłócić Mszę. Tylko czy Bóg jest krzykliwy? To Szatan jest głośny. Jeśli masz doświadczenie Boga w swoim życiu, to w większości przypadków pewnie przychodził On spokojnie i w ciszy. To Zły manifestuje, krzyczy, pluje i zastrasza.

Wobec krzyku człowiek zacznie się kulić, nie ma miejsca na miłość. Hałas jest formą nienawiści. Nacisk spowodowany harmidrem doprowadza do wewnętrznej i głębokiej defensywy. Koniec końców efektem krzyku są łzy, wycofanie i lęk. Człowiek się zamyka na innych, na siebie, i o zgrozo, na Stwórcę.

Światło w tunelu

Dużo światła na to, co teraz dzieje się wokół każdego z nas dał mi człowiek, który w mojej opinii jest opatrznościowym darem dla Kościoła – kardynał Robert Sarah, Gwinejczyk z pochodzenia, ale doskonale też czujący kulturę Zachodnią – nihilizmu i buntu wobec wartości. W wywiadzie – rzece „Moc milczenia” pomógł mi odkryć drogę, jaką Kościół, kapłan i w ogóle człowiek wierzący powinien przyjąć. Pozwolę sobie go zacytować w kilku miejscach.

Kardynał stwierdza, że „diabeł nakłania ludzkość do buntu i do chaosu. Wykorzystując cały zestaw swoich sztuczek, sieje niezgodę i pobudza nas do wylewania nienawiści na siebie nawzajem”. No zobacz, czy to tak nie działa teraz? Tylko, czy tak może postępować Bóg? Czy to wszystko od Niego pochodzi? Czy On jest autorem tego krzyku?

Ja się czuję w mniejszości. Jako ksiądz, jako katolik, jako człowiek, który ma taki, a nie inny system wartości. Nie chcę robić teraz z siebie ofiary, nie o to chodzi. To wszystko, co się teraz dzieje, sprawia, że nawet się boję wyjść na ulicę w sutannie, dotykać tych tematów na katechezie. I nie dlatego, że nie jestem pewien swoich wartości. Wiesz, boję się krzyku. Nic niewnoszącego, destrukcyjnego, złowieszczego krzyku.

Milczenie zmienia perspektywę

Jednak Pan w tym wszystkim delikatnie podsuwa mi rozwiązanie. Mimo, że jestem zakrzyczany, to mam świadomość Jego obecności. Wobec tego krzyku, Pan daje mi coś zupełnie przeciwnego: milczenie.

Można się oburzyć: „Jak milczeć wobec tego, co się dzieje? Trzeba działać!”.

Posłuchajmy kardynała:

„W jaki sposób Chrystus mierzył się ze złem? W jaki sposób Maryja odpowiadała na zło? (…) Wobec tak rozszalałej nienawiści i przemocy Dziewicy brak już sił. Jest wyczerpana, przytłoczona i załamana. A przecież Maryja posiada wielką siłę wewnętrzną i trwa, stojąc w milczeniu. Chroni się w modlitwie, w osobistej ofierze i w spokojnym przyjmowaniu tajemniczej woli Boga w jedności ze swoim Synem. Matka Boga kocha Boga, który nie czyni hałasu i spala ludzką przemoc ogniem miłosiernej Miłości. „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią (Łk 23, 24). (…) Maryja nie buntuje się, nie krzyczy. Przyjmuje cierpienie dzięki swej modlitwie. Czyż sam Jezus nie przygotował się do przeżycia swojej Męki przez noc modlitwy w Ogrodzie Oliwnym i przez wiele innych nocy, w samotności na górze lub w odosobnieniu, w miejscu pustynnym?”.

Milczenie prowadzi do kontemplacji, do zobaczenia rzeczywistości bardziej prawdziwej, nie tej karykaturalnej i wrzaskliwej. Na Golgocie wydawało się, że zło odniosło tryumf. Jednak Maryja milczała. Ale nie było to milczenie puste, bierne. To milczenie było niczym innym, jak trwaniu przy Jezusie. I przez to widziała więcej. Czuła bardziej. „W milczącej modlitwie człowiek jest bardziej człowiekiem”.

Modlitwa i milczenie zbawią świat

Może masz wrażenie, że bardzo abstrakcyjne jest, to co zostało napisane. Jednak mam głębokie przekonanie w sercu, że orężem, którym mam się teraz posługiwać nie jest moje InstaStory, udostępnienie postów na Facebooku czy zmaganie się na argumenty. Pierwszorzędnym zadaniem, do którego Pan mnie wzywa jest milczenie wypełnione modlitwą za ludzi, którzy krzyczą i straszą. To jest mój wyraz miłości. Nie walki, miłości. Skoro Cię kocham, to chcę Cię oddać Temu, który jest samą Miłością.

Nie pozostawaj bierny. Jako ksiądz, dla którego modlitwa ma większą wartość niż działanie zewnętrzne, proszę, jak już gubisz w tym wszystkim, to weź do ręki różaniec. Matka Boża poprowadzi. I nie przeciw komuś, ale doprowadzi do spotkania z drugim. Powalcz o adorację. Tam nawet najbardziej zawiłe problemy świata stają się proste. Patrz na Jezusa. To leczy oczy. Nie te cielesne, ale duchowe. Świat jest wtedy inny. Jednocz się Panem na drodze krzyżowej. I co z tego, że to nie Wielki Post? To Jezus nie cierpi, kiedy my, Jego dzieci tak bardzo się ranimy? Proszę Cię, módl się. To jest przywilej, który mamy. Modlitwa to dar, na który nie zasługujemy. Zwłaszcza w obliczu zła.

Człowieku Kościoła, nie musisz krzyczeć. Bądź spokojny, Bóg jest większy od wszelkiego zła. Ty bądź przy Nim. Jak Dziewica z Nazaretu. Milcząc patrz na Pana, a On będzie zbawiał świat. Nie Ty. Przy Nim możesz być bezpieczny.

„Istnieje czas ludzkiego działania, często zależny od przypadku i czas milczenia w Bogu, prawdziwie zwycięski. Jak najdalej od hałaśliwej i roszczeniowej rewolty ideologicznej, wierzę w płodność milczenia. Modlitwa i milczenie zbawią świat”.

 

Zapisz się do newslettera!

Na dobry początek – zapisz się na nasz newsletter!
Zaraz do Ciebie napiszemy!

Copyright targowiskoblog.pl © 2019 All Rights Reserved.