Mój Wielki Post #1

Piotr

4 marca 2020

Przez ostatnie dwa lata w Wielkim Poście podjąłem postanowienie, które niektórzy nazwaliby istnym szaleństwem. Są osoby które stwierdziłyby, że na ponad miesiąc przestałem istnieć a niektóre posunęłyby się zapewne do stwierdzenia że na 40 dni przestałem żyć. Co takiego zdecydowałem się podjąć na okres Wielkiego Postu? 


O tym za chwilę. Najpierw chciałbym powiedzieć, czym dla mnie jest Wielki Post i jak staram się go przeżywać. Jak sama nazwa wskazuje, jest to czas, w którym mogą dziać się wielkie rzeczy, na czele z przemianą serca czy nawróceniem człowieka. Może to być również czas wielkiej walki ze swoimi słabościami, a przede wszystkim wielkiego stanięcia w prawdzie o sobie samym. Cel jest jasny: być lepszym i bliżej Boga. Dla mnie osobiście jest to okres, w którym mogę lepiej poznać siebie i skupić się (choć to może trochę egoistyczne) na sobie. Na pewno jest to okres, w którym jest dodatkowa motywacja żeby w końcu zrealizować odkładane cały czas postanowienie pracy nad swoimi wadami i słabościami, ale również rozwojem swoich talentów. Dodatkowego powera dodają Drogi Krzyżowe, gdzie mogę stanąć twarzą w twarz z „ciemniejszą” stroną siebie słuchając czasem naprawdę poruszających rozważań do danej stacji, w których mogę zobaczyć swoje sytuacje życiowe. Wielki Post to czas, w którym koniec z wymówkami, że spojrzę na siebie jutro i wtedy zacznę zmiany, ale twarde postanowienie że od Środy Popielcowej ruszam do boju o lepszego siebie.


W takim razie, co takiego postanowiłem zrobić w ostatnich dwóch latach, aby lepiej poznać siebie i nad sobą popracować? Najoczywistszą sprawa, która mnie odganiała od zajęcia się sobą, a zarazem najtrudniejszą (jaką może zrobić niejeden dzisiejszy człowiek ) – odmówiłem sobie Facebooka
i Messengera. Najpierw odinstalowałem aplikacje z telefonu, a następnie wylogowałem się po prostu w przeglądarce. Te dwie rzeczy zabierały mi dużo czasu i były zawsze ucieczką od tego, by zrobić coś pożytecznego. Stwierdziłem więc, że koniec z pisaniem ze wszystkimi o wszystkim i wielokrotnym przeglądaniem tablicy na Fb, a zyskany w ten sposób czas przeznaczam na chociażby np. grę na gitarze czy nawet na pójście na adorację.
Czy było łatwo i co mi to dało? Nie było to proste. Zdecydowanie łatwiej było znaleźć wymówkę, że przecież jak ktoś coś będzie chciał to napisze na Mesengerze albo przecież studiuję a informacje z tym związane są przekazywane na grupie na Fb, więc skąd będę o nich wiedział. Jednak szybko udało mi się obejść tę trudność, podając zaufanej osobie login i hasło
z prośbą aby co jakiś czas sprawdzała czy nie dzieje się coś ważnego co powinienem załatwić i pisała mi o tym w SMSie. Odpowiadając na drugą część wcześniejszego pytania dostałem więcej niż bym chciał i nie koniecznie łatwych i przyjemnych rzeczy. Rzeczywiście mogłem spędzić więcej czasu z samym sobą bez uciekania do pisania z kimkolwiek o tym, co słychać czy zaglądania, by sprawdzić jakie to nowe treści pojawiły się na tablicy stron i osób, które lajkuje. Czas, który zyskiwałem mogłem przeznaczyć chociażby na odmówienie dziesiątki różańca czy przeczytania jakieś wartościowej książki. Sprawą, którą zauważyłem i która była trudniejsza w tym czasie to walka ze słabościami wynikająca z tego że wcześniej można było wejść na fejsa czy napisać do kogoś i w łatwy sposób pozbyć się pokusy a w takiej sytuacji nie było ucieczki, lecz walka by nie upaść. Ponieważ trzeba też było uzupełnić jakoś lukę czasową powstałą w wyniku postanowienia, zdecydowałem się również na rozwijanie swojej gry na gitarze, co myślę, że można śmiało uznać za rozwój talentów. Mógłbym tak jeszcze sporo wymieniać jakie łaski i doświadczenia Bóg zesłał w tym czasie i jak wiele to doświadczenie mi uświadomiło o sobie samym. Z Bożą pomocą udało się wytrwać jednego roku aż do rezurekcji, a w kolejnym do Wielkiej Soboty, przez co też przeżycie okresu Triduum było dużo bardziej osobiste i pełniejsze. 


Pewnie spytasz, czy to znaczy, że w tym roku też nie korzystam z tych portali? Ten Wielki Post jest pod pewnym względem dla mnie wyjątkowy i chcę w jego czasie zwrócić uwagę na inną „część” siebie, dlatego staram się po prostu korzystać z rozsądkiem, a podjąłem się innych postanowień, ale szczerze polecam Ci nawet nie na 40 dni, a na sam jeden dzień w ciągu tygodnia wylogować się ze wszystkich Snapów, Instagramów, Facebooków, etc. Spróbuj spędzić ten czas z samym sobą, bez uciekania przed tą, jakże trudną konfrontacją. Kto wie jakie rzeczy w sobie dostrzeżesz i czy nie będzie to początek wielkiej zmiany. Powiesz mi zapewne, że nie możesz bo cały czas ktoś czegoś od ciebie potrzebuje i musisz być dostępny? Znajdź rozwiązanie, np. wysyłaj pliki przez maila, porozdawaj swój numer kontaktowy czy po postu sprawdź czy świat się zawali, jak coś załatwisz pojutrze, a nie jutro, a jeżeli to nie jest Twój sposób, to zastanów się, co takiego możesz zrobić, aby ten czas wydał owoce. 

Życzę Ci powodzenia, byś dobrze wykorzystał ten Wielki Post, bo zostało już „tylko” 33 dni!

Zapisz się do newslettera!

Na dobry początek – zapisz się na nasz newsletter!
Zaraz do Ciebie napiszemy!

Copyright targowiskoblog.pl © 2019 All Rights Reserved.