Milion powodów, by żyć!

Ks. Michał

3 grudnia 2019

Lubię seriale. Może dlatego, że łatwiej przy obowiązkach jest znaleźć mi 45 minut na jeden odcinek, niż 2,5 godziny na pełnometrażowy film. Poza tym fabuła jest często bardziej zawiła. Z drugiej strony też mam tak, że jak się „wkręcę” w jakiś serial, to potrafię zarwać nockę. Ostatnio przyczyną mojej bezsenności jest serial „Trzynaście powodów”. A dlaczego? Zapraszam do lektury!*

Wstępniak – Można pominąć, ale nie trzeba.

Muszę się jednak wytłumaczyć. Jak powstał pomysł bloga, na którym teraz się spotykamy, to jednym z założeń było to, żeby pomóc odkrywać to, co wartościowe, w miejscach, gdzie nie rzuca się to w oczy. Inaczej mówiąc: pośród profanum świata odkryć sacrum Boga. Sobór Watykański II w jednym ze swoich dokumentów ( Dekret o misyjnej działalności Kościoła Ad gentes) stwierdza, że w różnych kulturach są ukryte semina Verbi, czyli ziarna Słowa. A naszym zadaniem jest te ziarna odkrywać i przez to doprowadzać do Boga. Te semina Verbi to oczywiście znaki Boga, które daje poza modlitwą, kościołem czy Biblią. W Liście do Hebrajczyków jego autor pisze: Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców [naszych] (Hbr 1, 1). To zatem dlaczego słuchając ulubionej muzyki czy oglądając serial na Netflixie nie mogę znaleźć śladów Boga? Ja znalazłem całkiem przyzwoitą garść takich ziaren właśnie w „Trzynastu powodach”.

Serial, który zostaje w głowie.

Dla mnie dobry serial, to taki, który zostaje w głowie, nawet jak już go obejrzę. A także taki, który niesie za sobą jakieś wartości. Z niektórymi filmami jest podobnie jak z fast foodami: przyjemnie się to je, ale wartości odżywczych nie ma żadnych. Po objerzeniu „Trzynastu powodów” już od kilku dni czuje się nasycony refleksjami. To dobry znak.

Sama fabuła serialu opiera się na 13 powodach, które doprowadziły do samobójstwa głównej bohaterki Hannah Baker. Krótko przed śmiercią nagrywa 13 kaset magnetofonowych, na których opowiada o tym, co ją doprowadziło do tak tragicznej decyzji. Razem z głównym bohaterem, Clayem Johnsonem, który był bliskim przyjacielem Hannah, z odcinka na odcinek poznajemy po kolei ludzi oraz historie, które z każdym dniem coraz bardziej odciskały się na psychice i sercu siedemnastolatki. Nie chcę zdradzać szczegółów, bo nie o to chodzi. Jednak dlaczego polecam tą produkcję?

Niby amerykański, a taki polski.

Wydarzenia są osadzone w świecie licealnej młodzieży niewielkiego miasta. Okazuje się jednak, że problemy, z którą borykają się bohaterowie są bardzo podobne do tych, które przeżywają ludzie w naszych szkołach średnich. Wiem, co mówię. Kimś takim była Hannah. Oczywiście niesprawiedliwie i nie do końca z jej winy. Jednak w większości klas znajdziemy osobę, która jest „kozłem ofiarnym”. Powody mogą być różne: ktoś jest biedniejszy, gorzej się uczy lub wręcz odwrotnie, jest mniej sprawny fizycznie. Powodów może być milion. Może warto pomyśleć, czy Ty kogoś nie wykluczasz? Może z zewnątrz jesteś takim porządnym katolikiem, animatorem, księdzem, a jednak może są osoby obok, które czują się gorsze? Film amerykański, ale kontekst niestety, także polski.

Kobiety są wrażliwe.

W serialu świetnie jest ukazany różny sposób przeżywania seksualności przez kobiety i mężczyzn. Swoją drogą udało się to zrobić w sposób subtelny, bez nadmiernej nagości i niesmaku. Dużo problemów Hannah wzięło się właśnie z tego, że była przez licealistów traktowana przedmiotowo. Napięcia pojawiąjące się na tym terenie z każdym dniem się nawarstwiały. Czasami można odnieść znowu wrażenie, że serial zza oceanu, ale problemy z naszego młodzieżowego podwórka. Te kilka odcinków stanowią dobry powód do rachunku sumienia, by odpowiedzieć sobie na pytanie, jak Ty przeżywasz relacje z rówieśnikami. 

Kamień, który powoduje lawinę.

Po każdym odcinku w głowie brzęczało mi pytanie: „Czy ja nikomu nic złego nie zrobiłem?”. Historia licealistów uczy, że drobny gest, jedno zdanie, głupi SMS czy zdjęcie może spowodować lawinę. Swoją drogą, sama Hannah stwierdziła, że „wszystko zaczęło się od niewinnego uśmiechu Jannsona Foley’a”. Później niby nic nieznaczący pocałunek, zdjęcie, lista i wiele innych. Każdy z bohaterów, gdy dowiedział się o samobójstwie otwierał szeroko oczy i dochodził do wniosku, że „ja nie chciałem”. Oczywiście, że nie jesteś zwierzęciem i nie robisz świadomie krzywdy drugiemu człowiekowi. Jednak dojrzałość charakteryzuje się tym, że człowiek przewiduje konsekwencje swoich czynów. 

Odbieraj sygnały.

Hannah w pewnym momencie nie wytrzymała i zaczęła wylewać na zewnątrz cały ból, który miała w sobie. Robiła to czasami nieświadomie, ale też wyrażała to wprost. Jednak nie znalazł się nikt, kto otoczyłby ją miłością, wsparciem i odpowiednią pomocą. Ja sam często jestem kuszony do tego, żeby wobec problemów moich penitentów czy ludzi, których spotykam też chować głowę w piasek i zbyć człowieka. Taka postawa jest przejawem czystego wygodnictwa. Zdarza, że ktoś uzewnętrznia się w mediach społecznościowych i daje znak o swoich problemach. Może warto napisać do takiego człowieka? Pomyśl, czy ktoś nie daje Ci sygnałów, że sobie już nie radzi. W serialu, każdy schował głowę w piasek. Na szczęście to tylko serial.

Podsumowanie i kontrowersje.

Serial dobry. Trzyma w napięciu, przekazuje wartości, osadzony w realiach, dobra muzyka. Oczywiście pojawiają się kontrowersje dotyczące np. homoseksualizmu jednego z bohaterów czy podejścia pedagogów, ale te wątki nie są najważniejszymi. Zarzuty, które także się pojawiają, to gloryfikacja czynu Hannah. Jednak z wieloma osobami, z którymi rozmawiałem na temat serialu było zgodnych, że stali się bardziej wrażliwi na drugiego człowieka. Serial na spotkania formacyjne się nie nadaje, ale do dyskusji w gronie animatorów czy ludzi pełnoletnich, jak najbardziej. W technikum, w którym uczę, dyskusje na podstawie „Trzynastu powodów” są świetne. Bohaterka nagrała trzynaście kaset, które tłumaczyły jej decyzję. Pokazała powody, dla których odebrała sobie życie. Historia bardzo dramatyczna. A może Ty zamiast kilku powodów, by narzekać na codzienność, znajdziesz milion powodów, by z uśmiechem na ustach wstawać z łóżka? Jeden mogę Ci wskazać już teraz: co by się nie działo w Twoim życiu, Bóg tak Cię kocha, że nigdy Cię nie zostawi!

Może Ty masz jakiś serial, który chciałbyś opisać na naszym „Targowisku”?

*Tekst odnosi się do I sezonu serialu. Netflix wyprodukował 3 sezony.

Thirteen Reasons Why”, reż. Brian Yorkey, USA 2017-2020.

Zapisz się do newslettera!

Na dobry początek – zapisz się na nasz newsletter!
Zaraz do Ciebie napiszemy!

Copyright targowiskoblog.pl © 2019 All Rights Reserved.