Kolęda jest bez sensu?

Karolina

12 stycznia 2020

Zaczął się sezon kolędowy. W zależności od parafii zazwyczaj trwa od 26 grudnia i kończy w styczniu, chociaż w większych parafiach nawet dopiero w pierwszych dniach lutego. Tytuł tekstu nie został dany dla klikbajtu. Czemu uważam, że obecnie wizyta duszpasterzy w domach nie ma zbyt dużego sensu? Od 600 do kilkutysięcy (!) rodzin do odwiedzenia. 

Księży w parafii dwóch/trzech a w największej ilości- ośmiu (diecezja radomska). Średnio podczas jednej wizyty starają się spędzić +/- 15 minut. Czego mogą się w takim czasie dowiedzieć o danej rodzinie biorąc pod uwagę, że kilka chwil zajmuje też modlitwa? Zazwyczaj tylko tego, gdzie pracują dorośli, do jakiej szkoły chodzą i jak się uczą. Potem zostaje przejrzeć zeszyty, które w podstawówce są starannie prowadzone a w liceum jeden starcza na trzy lata. Następnie ksiądz może wyjąć arsenał obrazków, podpisać się na nim i zbierać się do wyjścia. Na tyle starcza 15 minut. Czy naprawdę jest miejsce, by odbyć wspólną rozmowę na tematy rodzinne i duszpasterskie? Rzadko kiedy. Powiem więcej, w tym iście olimpijskim tempie często nie udaje mi się zjeść kanapki na przerwie, a co dopiero porozmawiać o tak ważnych rzeczach. 

Wreszcie odpowiadając na pytanie. Cytując klasyka: są plusy dodatnie i są plusy ujemne. Według mnie te ujemne przeważają i ostatecznie uważam, że kolęda nie jest potrzebna. 

Dla wiernych będących blisko Kościoła wizyta duszpasterska jest czymś normalnym. Jednak spotykają się oni z księżmi częściej niż ten jeden raz w roku. Na herbatę i rozmowę w swoim domu nie rezerwują tylko stycznia. Dodatkowo mając ich za znajomych widzą, że jest to bardzo męczące zajęcie. Niektórzy uważają, że mają miesiąc „wyjęty z życia”. Doskonale wiem jak to wygląda i doświadczam tego, że w tym gorącym czasie księża odstawiają na bok wszelkie spotkania np. z młodzieżą. Zwyczajnie nie ma kiedy tego zrobić. 

Z kolei ci niedzielni bądź świąteczni katolicy, jeśli już wpuszczają do domu, zwykle stresują się wizytą. Trzeba wyciągnąć biały obrus, odkurzyć krucyfiks, a z samego spodu szafki wyjąć Pismo Święte. I oczywiście nie zapominajmy o kopercie, bo tylko po to jest przygotowane to spotkanie. Przecież bez tego ksiądz nie przekroczy progu domu. Fakt, dobrze mieć te wszystkie rzeczy, ale zdziwieni będą ci, którzy dowiedzą się, że ksiądz też człowiek! I jeśli naprawdę nie masz tych przedmiotów czy ledwo starcza do pierwszego, bo studia, bo dzieci, bo drogie leki… To powiedz o tym. Nikt się nie obrazi. Będzie ludzko. 

A jak jesteśmy już przy finansach… 

Powszechna „koperta”, która wielu spędza sen z powiek wcale obowiązkowa nie jest. Ale skoro zarabiasz trochę więcej niż inni to czemu nie wspomóc parafii? Zastanawiasz się, co potem dzieje się z tym kopertowym groszem. To idź, obejrzyj swój kościół. Dowiedz się ile lat ma ten budynek, pomyśl dlaczego rusztowania przy nim stoją po pół roku i ciągle są potrzebne. Zobacz, czy przypadkiem młodzież działająca w parafii nie ma organizowanego wyjazdu, za który płacą niewiele. Szokujący fakt: pieniądze nie spadają z nieba. 

Jednak wiem też, że chodząc po kolędzie księża nie widzą później stosu pieniędzy niczym z obrabowania banku. Nie ma co się dziwić takiemu zjawisku. Młodzi przyjmują księdza coraz rzadziej a starsi żyją często z marnych emerytur.

 Praca duszpasterzy, wysiłek włożony w chodzenie po blokowiskach czy wsiach moim zdaniem jest niepotrzebny. Dopóki jednak jest praktykowany ten zwyczaj to bądźmy dla siebie ludźmi. My, wierni przestańmy myśleć, że przychodzą tylko po pieniądze czy zobaczyć w jak mamy umeblowane mieszkanie. Spędźmy dobrze te kilkanaście minut. A osobiście myślę, że niewielu było by tak odważnych, żeby tylko po samą kopertę wdrapać się na moje czwarte piętro 😉

Zapisz się do newslettera!

Na dobry początek – zapisz się na nasz newsletter!
Zaraz do Ciebie napiszemy!

Copyright targowiskoblog.pl © 2019 All Rights Reserved.