Kiedy Pan przybędzie?

Julia

19 grudnia 2019

Adwent, czas oczekiwania i wielkich przygotowań na Jego przyjście. Wszystko super, bo przecież tak bardzo się staram, żeby dobrze przeżyć ten czas, tak bardzo nie mogę się doczekać. Tak myślałam do wczoraj, ale grubo się myliłam. Czekam, ale na co? Co zmieni Jego przyjście?

O co chodzi?

Odkąd zaczęłam studia należę do LWA (Lubelskiej Wspólnoty Animatorów), razem z LWA spotykamy się co jakiś czas na wspólnej Eucharystii, później mamy swoje spotkanie formacyjne, a następnie możemy po prostu usiąść razem i pogadać na spokojnie, bo przecież nigdy nie ma czasu żeby się spotkać… Ale do rzeczy! Któregoś dnia dostałam informację o kolejnym spotkaniu LWA, szybko spojrzałam w kalendarz następnego dnia miałam mieć kolokwium z angielskiego, pomyślałam sobie „no trudno, pójdę na następne, bo przecież mam tyle nauki”. Szybko wpadłam w wir obowiązków, ale z tyłu głowy miałam cały czas to spotkanie. Ta myśl cały czas sobie we mnie pracowała i w końcu postanowiłam, że pójdę tylko na mszę. Godzina w tę czy w tę co za różnica. No i poszłam.

I co dalej?

Chcesz rozbawić Boga? Powiedz mu o swoich planach. Czułam się maksymalnie przybita, ciężko było mi nie myśleć o tym ile mam nauki. Powtarzałam sobie „szybka msza i do domu”. Nie wiem czy też tak macie, że Bóg w waszym życiu uderza w te najsłabsze punkty? Ja mam tak zawsze! Za każdym razem robi to w inny sposób, jednak za każdym razem tak samo skutecznie. Przyznam szczerze, że nie zrobiłam namiotu spotkania i zupełnie nie wiedziałam, jakie treści usłyszę podczas dzisiejszej mszy. I nagle jest psalm i coś we mnie pęka. Okazuje się, że to jeden z moich ulubionych psalmów. W refrenie możemy usłyszeć słowa „Pokój zakwitnie kiedy Pan przybędzie” (Ps 72). Zmiotło mnie, ale słucham dalej. Czas na Ewangelię (Mt 1, 18-24), fragment opisywał sytuację, w której znalazł się Józef, po tym jak Maryja znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Patrząc zdroworozsądkowo to nie była to ciekawa sytuacja. Józef człowiek sprawiedliwy, chce potajemnie oddalić Maryję. I uwaga nagły zwrot akcji! Do Józefa przychodzi Anioł Pański i mówi „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, on bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”. Co robi Józef? Zrozumiałam to dopiero podczas kazania. Ksiądz Michał mówił w nim o relacjach. Padło wiele mocnych słów, ale mnie najbardziej uderzyły słowa o dyspozycyjności. „Jak się kocha, to się jest.” To już zupełnie rozłożyło mnie na łopatki.

I co w związku z tym?

Na początku nic. Wyszłam z kaplicy, chciałam szybko przełamać się opłatkiem (to było spotkanie opłatkowe) i wracać do domu. Okej, przełamaliśmy się opłatkiem -odhaczone mogę wracać. Pozostali animatorzy idą wspólnie na miasto, z jednej strony strasznie mi szkoda, ale z drugiej mam przecież tyle nauki. Wychodzę! Przynajmniej taki był plan. Koniec końców dałam się namówić. Dobrze było z nimi pobyć. Wróciłam do domu późno, za późno. I znowu! Wróciło do mnie wszystko to, co usłyszałam podczas mszy. Dotarło do mnie, że tylko mówię, że na Niego czekam. Nie jestem dyspozycyjna. Przyjmuję Go, ale tylko wtedy kiedy mi pasuje. Czy tak wygląda miłość? Nie, jak się kocha to się jest.

Kiedy Pan przybędzie?

On przybywa każdego dnia. Nie musisz czekać do końca Adwentu, żeby Go przyjąć. Przyjmuj Go codziennie. Wspomnę jeszcze o jednej rzeczy, Pokój zakwitnie kiedy Pan przybędzie” i tak jest naprawdę. Znalazłam dla Niego czas, nauczyłam się tyle, ile mogłam i z kolokwium wyszłam z 5. Pokój w moim sercu zakwitł.

Zapisz się do newslettera!

Na dobry początek – zapisz się na nasz newsletter!
Zaraz do Ciebie napiszemy!

Copyright targowiskoblog.pl © 2019 All Rights Reserved.