Jezus nie jest abstrakcją

ks. Michał

2 kwietnia 2020

Ta Droga Krzyżowa jest dla mnie szczególna. Bo utkana z życia. Tak jak cierpienie i ból dotyka każdego człowieka, tak jeszcze bardziej miłość i łaska są darem od Jezusa dla Ciebie. I dla mnie. 

Stacja X – Odarcie z szat 

Biednym nie jest ten, kto nie ma pieniędzy. Biednym jest ten, kto nie ma serca. Autor nieznany 

Triduum Paschalne 2014. Byłem klerykiem, pomagałem znajomemu księdzu na parafii w obowiązkach. Po którejś z liturgii wracamy z kościoła na plebanię. Podchodzi do niego zaprzyjaźnione małżeństwo i wciska mu w rękę na siłę 100 zł wyraźnie dodając „To dla Ciebie”. Odeszliśmy 2 metry dalej. Owy duchowny podchodzi do starszej pani o lasce. Ksiądz nie zdążył schować nawet banknotu do kieszeni, bo niepostrzeżenie dał jej te pieniądze, które przed chwilą dostał. 

Na tym chyba polega to odarcie z szat Jezusa: nic dla siebie, wszystko dla drugiego. 

Stacja XI – Przybicie do krzyża 

Jestem do dyspozycji Boga i żadne ciemności, żadne oschłości, żadne niepowodzenia nie sprowadzą mnie do rezygnacji. sł. B. ks. Franciszek Blachnicki

 Od dwóch lat odwiedzam z Komunią świętą pana Kazimierza w każdy I piątek miesiąca. Gdy byłem pierwszy raz żartowaliśmy, mocno uścisnął mi dłoń. Nie mógł wychodzić z domu, ale iskra w oczach była obecna. Z każdym miesiącem coraz bardziej gasł i gasł. Najpierw tapczan, później specjalne łóżko z materacem przeciwodleżynowym. Byłem nawet namaścić go na godzinę śmierci, kiedy ratownicy wychodzili z domu i powiedzieli, że to kwestia godzin. Jednak pan Kazimierz żyje. Nawet udaje się nam „Ojcze nasz” razem odmówić. Jednak ta stacja, to nie o nim, ale o Jego żonie. Bo to ona jest przy nim zawsze. Ta choroba, to ukrzyżowanie dla niej. Jednak nie uciekła, nie zrezygnowała. Jest wierna przysiędze małżeńskiej, gdzie obiecała, że nie opuści go, aż do śmierci. Jest wytrwała. 

Na tym chyba polega to Jezusowe przybicie do krzyża: nie uciekać od miłości, gdy ona kosztuje. 

Stacja XII – Śmierć. 

Góra Kalwaria jest akademią miłości. św. Franciszek Salezy 

Hospicjum Królowej Apostołów i wizyta w domu. Jako klerycy mieliśmy możliwość jeżdżenia z lekarzami do osób chorych na wizyty. Wtedy jechałem z doktor Marysią. Kobieta, która ma w sobie ogrom ciepła. Jest też przy tym bardzo wierząca, może dlatego wobec cierpienia nie załamywała się, ale miała nadzieję. Takich ludzi, jak ona w swoim życiu spotkałem najwyżej kilka. Pamiętam, gdy weszliśmy do domu chorej, ona już w podeszłym wieku półprzytomna leżała na łóżku w ciasnym pokoju. Doktor podeszła do niej, założyła rękawiczki, nachyliła się nad nią i głaszcząc po policzkach jej wychudzoną twarz i patrząc w jej mętne oczy, powiedziała: „Jaka Ty jesteś piękna”. Dopiero wtedy sięgnęła do torby z medykamentami. Do dziś, gdy przypominam sobie tę sytuację, łzy napływają mi do oczu. 

Na tym chyba polega ta stacja: kochać tych, którzy tak jak Jezus są bezbronni i bezsilni.

Stacja XIII – Ramiona Matki 

Miłować to znaczy być przy osobie, którą się miłuje; to znaczy zarazem: być przy miłości, jaką jestem miłowany. św. Jan Paweł II 

Kiedyś w moje ręce wpadła książka „Trzymając śmierć za rękę”. Jest to pamiętnik Beaty Kanik, która opisuje to, co się działo w niej, gdy jej 21-letni syn umierał na nowotwór. Jak czytał tę książkę, to myśli wracały pod krzyż. Krótki fragment: 

„Jest mi tak ciężko, tak smutno. Jestem bardzo, bardzo samotna i tak strasznie bezsilna w tej okropnej chorobie mojego syna. Patrzenie na jego mękę, na to jak cierpi, widok jego smutnych i zgaszonych oczu, świadomość, że nie mogę mu pomóc – wszystko to doprowadza mnie do takiego stanu, że moja wytrzymałość psychiczna zaczyna się wyczerpywać. Nie mam nikogo, kto wziąłby mnie w ramiona, przytulił, pocieszył, powiedział, że podołamy, że damy radę. Jestem sama. Jestem sama z moim bólem, z moją rozpaczą, z moim strachem. Sama z tą przerażającą świadomością, że powoli odchodzi ktoś, kto dla mnie jest całym światem”. (Trzymając śmierć za rękę, B. Kanik, Kraków 2008, s. 49). 

Tego chyba uczy nas ta stacja: żeby w sytuacjach beznadziejnych uciekać się do Matki. Ona zrozumie. 

Stacja XIV – Grób 

Przygotuj się na trudności, bo to nieodłączna część życia i kiedy nadejdą, trzymaj głowę wysoko, spójrz im prosto w oczy i powiedz: „Będę od Was silniejszy. Nie dam się złamać”. Ann Anders 

Podkarpacie, żeńskie zgromadzenie klauzurowe. Siostra Imelda, ok. 45 lat. Pełna uśmiechu i pokoju na twarzy. Widać, że bardzo dużo czasu poświęca na adorację Najświętszego Sakramentu. Przez rekolekcje, na które jeżdżę od kilku lat powstała dobra relacja, którą raz na kilka miesięcy przez spotkanie odświeżamy. Jak brat i siostra. Siedzimy w specjalnym pomieszczeniu w klasztorze i pijemy herbatę. W pewnym momencie rozmowa staje się poważna. Zaczyna opowiadać o swoim powołaniu. Gdy powiedziała swojemu ojcu, że idzie do zakonu i to jeszcze zamkniętego, ten nie mógł przyjąć tego do wiadomości. Przez wiele lat nie odzywał się do niej. Jednak z czasem udało się tą relację powoli naprawić. Siostra Imelda przez to zobaczyła, że wola Pana jest trudna, ale On nie zostawia człowieka. 

Tego chyba uczy nas ta stacja: gdy nawet po ludzku jakaś sytuacja wydaje się grobem bez wyjścia, to Bóg znajdzie rozwiązanie.

Zapisz się do newslettera!

Na dobry początek – zapisz się na nasz newsletter!
Zaraz do Ciebie napiszemy!

Copyright targowiskoblog.pl © 2019 All Rights Reserved.