Jak było?

10 kwietnia 2020

Julia

Ks. Michał

Weronika

Wielki Post w tym roku jest zupełnie inny. Dla niektórych wyjątkowo trudny, dla innych bardzo owocny. Jak ten czas przeżyli członkowie redakcji Targowiska?

Julia

Plan był taki, że będzie to wspaniały czas, w którym zmienię siebie i zbliżę się do Boga. Na początku wszystko szło jak po maśle. Modlitwa, piątki bez Internetu i szukanie Boga w tym wszystkim. A później przyszła kwarantanna, więcej czasu i więcej modlitwy, ale coraz mniej Boga. Klepałam różaniec jak maszyna, bo tyle było intencji do modlitwy. Rzecz w tym, że straciłam sens tego wszystkiego i nie umiałam sobie poradzić z samotnością. Dopiero teraz zrozumiałam jak bardzo potrzeba mi ludzi i Kościoła. Ten Wielki Post to dla mnie duchowa pustynia, czekam z niecierpliwością na koniec kwarantanny i powrót do normalności. Dziwnie przeżywać Triduum w takiej formie, ale tłumaczę sobie, że ma to głębszy sens. 

Ks. Michał

Ten Wielki Post był zdecydowanie niepowtarzalny. Oby taki pozostał, czyli, żeby już więcej w taki sposób się nie powtórzył. Dużo dobra się stało, owszem: miałem więcej czasu na modlitwę, odpocząłem, zobaczyłem, jak bardzo pędziłem. Jednak z drugiej strony też dostrzegłem, ile można tak szybko stracić: wspólnotę, wiernych w kościele, jak łatwo jest nabawić się załamania psychicznego. Koniec końców, kiedy piszę te słowa w kraju jest potwierdzonych 5152 przypadki. Trochę jak taka Kalwaria. Ciężko w tym wszystkim dopatrzeć się happy endu. Na drodze Skazańca za miłość też próżno szukać było nadziei. To wszystko wyglądało na sromotną porażkę. Jednak w tym Wielki Poście Pan dawał mi słowo, że On jest od tego wszystkiego większy: od lęków, niepewności o jutro, upadków. Jezus przez zmartwychwstanie rozwiązał największy problem ludzkości, czyli i mój i Twój: śmierć! Ona nad Nim nie ma już władzy! Dlatego w sercu, na koniec tego dziwnego Wielkiego Postu pojawia się pewność: BÓG JEST WIĘKSZY!

Weronika 

Najtrudniejszy Wielki Post w moim życiu. Tak mogłabym zostawić to zdanie i pozwolić mu tłumaczyć się za siebie. Bo jaki tak naprawdę był ten Wielki Post? Zaczął się niewinnie, od dobrych postanowień, mocnych wyrzeczeń i zapewnień, bo tak przecież jest co roku. Ale potem wylała się fala niepowodzeń, miałam wrażenie, że otaczają mnie same złe strony i w niczym nie mogę odnaleźć Boga. Przetrwanie przez to było najtrudniejszym, co mnie spotkało, a zakaz przebywania w kościołach tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że Bóg wystawia nas wszystkich na próbę. W tym całym zamieszaniu dopiero po czasie odnalazłam więcej czasu na modlitwę. I choć Bóg dawał mi siłę, to poczułam, jak słaby może być człowiek bez wspólnoty.

Zapisz się do newslettera!

Na dobry początek – zapisz się na nasz newsletter!
Zaraz do Ciebie napiszemy!

Copyright targowiskoblog.pl © 2019 All Rights Reserved.