Decyzja.

Ks. Michał

Karolina

18 października 2019

W ostatnią niedzielę w gronie przyjaciół wybraliśmy się na film „Nieplanowane”. Media podają, że tylko przez weekend film zobaczyło ponad 50 tys. Polaków! Zatem i my na naszym „Targowisku” chcieliśmy wymienić się swoimi spostrzeżeniami.

Ks. Michał: Jak wrażenia po wczorajszym seansie?

Karolina: Pierwszy wniosek jaki przyszedł mi na myśl: Ten film jest ciężki… To na pewno nie ten typ kina, które ogląda się przy popcornie i coli. Sama produkcja, jak na mały budżet jest naprawdę bardzo dobra. Jednak temat poruszany w filmie trzymał mnie cały czas w niepokoju i napięciu. Jako kobieta, przede wszystkim próbowałam zrozumieć dlaczego kobiety dopuszczają się aborcji.

Życie i wybory głównej bohaterki były dla mnie dużym szokiem. Sama dwa razy dokonała aborcji. Wiedziała z czym to się wiąże, z jakim bólem fizycznym i jak bardzo to też zostało w jej psychice. A jednak do niej namawiała często bardzo młode dziewczyny, które do niej przychodziły.

Zastanowiła mnie scena, w której było pokazane jak kobiety, idące do kliniki, by dokonać aborcji są zostawiane przez mężczyzn. Przecież odpowiedzialność za poczęcie się dziecka jest po obu stronach.

Ks. Michał: Oczywiście. Nie można przerzucić tej odpowiedzialności tylko na jedną stronę. Sytuacje, gdzie mężczyźni zostawiają kobiety same sobie w obliczu nieplanowanej ciąży świadczą o niedojrzałości. To jest chyba, grzech naszego pokolenia, że nie chcemy być odpowiedzialni za swoje czyny. Ciąża albo nawet wejście w jakąkolwiek relację zakłada współodpowiedzialność w różnych wymiarach. Cenną lekcją wynikającą z tego filmu dla mnie, jako mężczyzny i księdza jest to, żeby brać odpowiedzialność za swoje decyzje i działania, a także wypływające z nich konsekwencje. Wydaje się, że te kobiety zanim zabiły swoje dziecko pod sercem, same zostały zabite wewnętrznie przez bliskich, którzy je zostawili.

Dlaczego wybrałaś się na ten film?

Karolina: Przede wszystkim dlatego, że do tej pory nie widziałam żadnego filmu, który pokazywałby temat aborcji. Sprawa, która w zależności od środowiska jest różnie pokazywana. Uważam, że skoro ktoś wprowadził aborcję, to trzeba o tym rozmawiać. Ten film jest dobrą okazją, by jasno przedstawić swoje zdanie w środowisku, w którym żyję.

Ks. Michał: Nie ukrywam, że obawiałem się tego, jak zostanie ukazany temat aborcji. Przede wszystkim tego, że film będzie bardzo brutalny, momentami niesmaczny. Jednak pozytywnie się rozczarowałem. Problem aborcji został przedstawiony szeroko. Okazuje się, że aborcja to nie tylko „zabieg medyczny”, ale także szereg przyczyn, niepoukładane relacje czy wyraz nieporadności. Wyakcentowany został też syndrom postaborcyjny. Obawy na szczęście zostało rozwiane. Nie wiem, czy też masz takie wrażenie, ale my jako ludzie, którzy bronią życia, nierzadko musimy posypać głowy popiołem, bo nie tyle nie bronimy życia, co odstraszamy od aborcji. Dlatego też masa zdjęć dzieci, które zmarły w wyniku zabicia przed narodzinami czy krzyczenie na siebie. Może teraz w pewien sposób mentalność się zmienia, czego dowodem jest także ten film.

Karolina: Ja też poniekąd obawiałam się tych widoków. Chyba nikt by raczej nie chciałby oglądać takich obrazów. Żeby walczyć z aborcją, naprawdę trzeba używać tak drastycznych metod?

Ks. Michał: Ty masz 18 lat, raczej o rodzicielstwie jeszcze nie myślisz, ja jestem księdzem, który żyje w celibacie, więc nie mam swoich dzieci. Zatem w jaki sposób my, których bycie mamą czy tatą nie dotyczy bezpośrednio, możemy bronić życia?

Karolina: To jest dobre pytanie. Wydaje mi się, że w obronie życia ważną cechą jest nieustępliwość, nieugiętość, zwłaszcza wobec niepowodzeń. Może to jest i wskazówka dla nas, żeby nie pozwolić na to, żeby nasze poglądy zbyt łatwo się zmieniły. Ktoś może powiedzieć, że „W porządku, teraz jestem młodym człowiekiem i sprawa aborcji mnie nie dotyczy, więc jestem przeciwny”, ale jak pojawi się pokusa, by myślenie zmienić, to z pewnością ważnym elementem będzie konsekwencja i nieugiętość.

Ks. Michał: Wydaje mi się, że bronienie życia może też polegać na tym, żeby być blisko tych, którzy są wykluczeni, odrzuceni, osamotnieni. Po prostu takimi ludźmi się zainteresować. Reżyser pokazał w filmie, że nierzadko decyzją o zabiciu dziecka była bezradność wobec sytuacji, jaką była nieplanowana ciąża. Tym kobietom nie miał kto pomóc. Ilu ludzi obok nas potrzebuje zainteresowania? Więc wydaje się, że walczyć o życie, to czasami po prostu zainteresować się człowiekiem. Często tym najmniejszym.

„Nieplanowane”, USA 2019, Chuck Konzelman, Cary Solomon

Zapisz się do newslettera!

Na dobry początek – zapisz się na nasz newsletter!
Zaraz do Ciebie napiszemy!

Copyright targowiskoblog.pl © 2019 All Rights Reserved.