Człowiek, dzięki któremu wierzę

Karolina

24 marca 2020

Piękny dzisiaj dzień, mimo wszystkich wiadomości międzynarodowych. Świat może po raz 99 dziękować za życie księdza Franciszka Blachnickiego. 

Człowiek, dzięki któremu wierzę. 

Ruch Światło-Życie stanął mi na drodze w 3 klasie gimnazjum, podczas przygotowania do bierzmowania. To wtedy zaczęła się moja przygoda z wiarą. Chociaż przez długi czas nie wiedziałam, kim jest ksiądz, o którym wszyscy mówią: „ojciec”, „założyciel”, „Blacha”, to jednak wiem, że oaza była dziełem Pana Boga stworzonym przez ręce ks. Franciszka. Jestem mu niesamowicie wdzięczna, bo ta wspólnota pojawiła się trudnym dla każdego nastolatka czasie. Bierzmowanie. Gdyby nie to, że odnalazłam się w oazie, to pewnie nie byłoby mnie już w Kościele. 

Książka. 

Kolejnym etapem, w którym rozkwitła moja wiara był II stopień ONŻ, oaza wakacyjna. To wtedy przeczytałam pozycję ojca Franciszka pt. Oblicza Ducha. Zrozumiałam sercem, a nie tylko umysłem kim jest Duch Święty i jak bardzo jest mi potrzebny. A wystarczyło jedno zdanie: „bez Ducha Świętego nikt nie może powiedzieć, że Panem jest Jezus (1 Kor 12, 3b), co więcej, bez Ducha Świętego nie byłoby Jezusa”. 

Żył dla innych. 

Nie przejmował się sobą, po prostu był dla innych. Osoby, które opowiadają o spotkaniach czy pracy z nim są przeniknięte jego słowami, postawą. Naprawdę widać, że ks. Blachnicki był kimś niezwykłym. 

Niedawno, podczas ferii, o Blachnickim dowiedziałam się tyle, że chyba w ciągu całej formacji oazowej nikt mi tak dużo o nim nie powiedział. Wystarczyły jedne rekolekcje. 4 dni spędzone z człowiekiem, który założyciela Ruchu Światło-Życie znał osobiście. Tą osobą jest o. Marian Piwko (kto chce wiedzieć więcej niech poczyta w Internecie, trochę o nim jest). Opowiadał zdumiewające historie. Takie, których pewnie nie wyczytamy w żadnych książkach. Generalnie kiedy pracował z ks. Blachnickim był dość młodym księdzem. Miał wtedy w swoim życiu moment zwątpienia. (I tu się zaczyna, coś, co trafiło do mojego serca). O wątpliwościach powiedział ks. Franciszkowi, a ten zadał mu dwa pytania: Kochasz Jezusa? A płakałeś kiedyś nad sobą z powodu Chrystusa? Zmieniło to moje myślenie. Nastąpiło, takie moje kolejne małe poruszenie, do którego często wracam, kiedy coś mi nie idzie. Nie wiem dlaczego, ale pozostawiam to Panu Bogu, On wie czemu to akurat te słowa. 

Jest też druga opowieść. O tym jak ksiądz Blachnicki jeździł na przesłuchania, na które był notorycznie wzywany. Czasy PRLu, można było być wezwanym właściwie za wszystko. I kiedy o. Piwko zapytał o zeznania jakie ks. Franciszek przygotował dostał naprawdę zaskakującą odpowiedź. Ojciec Blachnicki nie przygotował żadnych. Stwierdził, że władza i tak ma już gotowe zeznania, więc w ramach czasu, który jest na niego przeznaczony będzie im głosił kazania i zacznie ewangelizować. GENIUSZ. Nie zajmował się sobą. On chciał dać Chrystusa każdemu. Na początku zostawiali przesłuchiwanie Blachnickiego na sam koniec. Zorientowali się jednak, że pytany jako ostatni ma tyle czasu ile chce, bo po nim nikogo nie było i potrafił mówić kazanie do służb bezpieczeństwa nawet dwie godziny! Z czasem zaczęli przesłuchiwać go w środku, więc miał tylko 15 minut i musiał się w tym zmieścić. Co nie przeszkadzało mu, żeby wykorzystać dany moment w stu procentach na głoszenie Słowa. 

Rekolekcje, które prowadził o.Piwko były najlepszymi w moim życiu. Dlaczego? Bo on wskazywał na Blachnickiego, który od razu prowadził do Chrystusa. 

Na koniec zostawiam mój ulubiony cytat księdza Franciszka. „Albowiem w niemocy i słabości naszej wyraża się wola Boża. Właśnie o to chodzi, abyśmy do samego dna doświadczyli swej niemocy, abyśmy całkowicie zwątpili w siebie – i uwierzyli w moc Bożą.”


Zapisz się do newslettera!

Na dobry początek – zapisz się na nasz newsletter!
Zaraz do Ciebie napiszemy!

Copyright targowiskoblog.pl © 2019 All Rights Reserved.