Co robić?

Karolina

Julia

12 marca 2020

Karolina

W ostatnim czasie dzieje się bardzo dużo na świecie, jak i w naszym kraju. Zapewne wiesz, o czym mówię. Koronawirus. Ci, którzy utopijnie sądzili, że do Polski on nie trafi, przykro mi, już jest. W naszym społeczeństwie trafia się pewnie wiele grup myślenia. Ja od poniedziałku zaliczam się do tych, których nazywam „co się dzieje”. To ludzie, którzy z jednej strony nie chcą panikować, ale z drugiej patrzą na to wszystko, co jest chociażby w mediach bądź supermarketach i wiedzą, że nie jest dobrze. 

Nie będę pisać o tym, że trzeba myć ręce przynajmniej 30s., i takie tam. Wszyscy to wiemy, trąbią o tym na każdym kroku. Powiem Wam natomiast o moich odczuciach względem tego, co się dzieje. 

Nie wiem już nic. 

W poniedziałek przez myśl ciężko przechodził mi fakt, że może nie odbyć się tzw. „podróż ostatniej szansy”, czyli pielgrzymka maturzystów na Jasną Górę. Nie wierzyłam, że taki scenariusz jest możliwy. We wtorek dowiedziałam się, że rekolekcje wielkopostne dla szkół w moim mieście zmieniają formę i każda szkoła robi je sobie dla siebie. To kolejna zmiana, z którą bardzo nie mogłam się pogodzić. Dzisiaj, w środę, wstałam rano i zebrałam się do szkoły. W trakcie dowiedziałam się, że Premier zawiesił zajęcia w szkołach. Nie ma też możliwości udziału w spektaklach teatralnych, projekcjach kinowych, itp. Można łatwo wywnioskować, że i rekolekcje się nie odbędą. Generalnie najlepiej nie wychodzić z domu. Co będzie następne? Nie wiem. Pozostaje tylko obserwować działania Rządu. 

Jako człowiek wierzący szukam Pana Boga w tym czasie. Robię to chyba jeszcze bardziej niż zwykle. Sprawdza się moja wiara w Niego i ufność, że On ma plan. Jest mi ciężko. Chociażby przez te rekolekcje, na które zawsze czekam długo, włączam się w ich przygotowanie, a tu nagle spada na głowę fakt, że ich nie będzie. Wróciłam z wczorajszego spotkania z jednym tekstem w głowie: „Panie Boże, no ale jak to?!”. Chyba była to modlitwa mojego całego wieczoru, a przy tym łzy, bo nie wyjdzie coś naprawdę dobrego. Wierzę, naprawdę zupełnie wbrew sobie, że ma to sens, że Bóg to ogarnia. Bo ja sama przestałam. Kto też zdaje w tym roku maturę albo ma do obronienia prace na studiach ten wie, że nieznajomość terminu, który raczej tylko w czasie się oddala, wcale dobrze nie wpływa. 

Co mogę zrobić? 

A no nie dać się tej panice. Przede wszystkim to zastosować się do zaleceń służb i rządu. Pouczyć się do matury, która bądź co bądź przecież się odbędzie. I nade wszystko modlić się. Nie ważne czy rozumiem czy nie. Czy się zgadzam, czy ma to dla mnie sens. Albo czy już kompletnie nie wiem, co robić, co o tym myśleć. 

W tym czasie paniki, my wierzący powinniśmy być spokojem, dawać spokój, ale też pokój, ten który pochodzi z wiary. 

A Ty, człowieku się nie daj. Gadaj z Bogiem zawsze. Ale może teraz częściej. Powierz Mu tych, którzy teraz chorują. Powiedz o tym, że się boisz, że nie ogarniasz. Zajrzyj do dzisiejszej Ewangelii. Zobacz to jedno pytanie Jezusa „czego pragniesz?”. I jeśli nie chcesz się bać, to poproś Go, by ten strach zabrał. 

Boże, ufam, że wiesz, co dla mnie najlepsze. Niech się dzieje Twoja, ta nawet niezrozumiała dla mnie, wola. Bądź z tymi, którzy się boją, niech wiedzą, że Twoja miłość zwycięża. 

Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.” (Ps 23, 4a)

 

Julia 

Podpisuję się pod tym, co napisała Karolina, ale chciałabym dodać jeszcze coś od siebie. W obliczu tej sytuacji, w której przyszło nam żyć nie możemy być egoistami, w ogóle nie możemy nimi być, ale teraz szczególnie. 

Jaki egoizm mam na myśli? Chodzi mi o zwrócenie uwagi na to, że ten czas domowej kwarantanny to nie są nasze ferie i czas na chodzenie po mieście czy spotkania ze znajomymi. To czas kiedy każdy z nas w trosce o bezpieczeństwo swoje i innych ma siedzieć w domu, zmniejszając w ten sposób ryzyko zarażenia się tym okropnym wirusem. Młodzi ludzie mogą nie mieć objawów, ale mogą zarażać starsze osoby, dla których koronawirus może stanowić śmiertelne zagrożenie. Pomyśl o swoich dziadkach, rodzicach, starszej pani z autobusu, czy tym starszym panu, którego mijasz w sklepie. 

Pewnie myślisz sobie “co mam robić w domu przez dwa tygodnie?”. Tu spieszę z pomocą! Rób dosłownie wszystko to, na co zawsze brakuje Ci czasu! Ile jest książek, na których przeczytanie nigdy nie było czasu? Obstawiam, że cała masa. A może jakiś film albo serial? Może po prostu w końcu się wyśpij. Spędź czas z rodziną, zrób świąteczne porządki. Są osoby, które naprawdę chciałby móc chociaż przez dwa dni posiedzieć w domu, my mamy aż dwa tygodnie, więc wykorzystajmy je dobrze! 

Co ja będę robić? Zamierzam się wysypiać, dużo czytać i spędzać czas z rodzicami i siostrą, bo w końcu nie muszę za niczym pędzić. Planuję się też modlić i Wam też to polecam.

 

Zapisz się do newslettera!

Na dobry początek – zapisz się na nasz newsletter!
Zaraz do Ciebie napiszemy!

Copyright targowiskoblog.pl © 2019 All Rights Reserved.