Była tylko dzieckiem

Kasia

30 marca 2021

Od jakiegoś czasu uczę się prostoty na modlitwie. Nigdy tego nie rozumiałam, zawsze oczekiwałam od siebie za wiele. Wyobrażałam sobie jak powinna wyglądać moja doskonała modlitwa, co mam powiedzieć, co się podczas niej powinno wydarzyć. Te duże wymagania sprawiały, że zaczęłam też wymagać od Boga, zaczęłam przedstawiać Mu co ma zrobić, dałam mu gotowy plan na moje życie i tu poległam. Tak sobie myślę, że Pan Bóg musiał mieć niezły ubaw, kiedy czytał ten scenariusz.

„Jeśli nie staniecie się jak dzieci…” (Mt 18,3)

To powyższe zdanie chodziło za mną już od grudnia zeszłego roku, ale przyznam, że wtedy jeszcze nie wiedziałam, co Pan mi chce przez nie powiedzieć. Potrzebne były 4 miesiące.

Kryzys

Było źle. W pewnym momencie nic już mnie nie cieszyło, przeżywanie „wiary” stało się dla mnie wręcz czymś męczącym. Zapytasz, dlaczego słowo „wiara” napisałam w cudzysłowie? Było to tylko moje wyobrażenie. Wszystko co do tej pory budowałam, było moimi zachciankami. Mogę nawet pokusić się o stwierdzenie, że nie wpuszczałam tam Boga. W pewnym momencie to wyobrażenie przerwała pustka. Zabrakło Najważniejszego. Zabrakło Boga. Budowałam wieżowiec bez fundamentów, „a upadek jego był wielki..”. Pojawiło się pytanie: co teraz?

Walka

Zaczęłam tęsknić. Tęskniłam za takim beztroskim poznawaniem Ojca, za zwykłym byciem z nim. Zachciałam być takim ufnym dzieckiem, które po prostu kocha. W tej prostocie pomogło mi Słowo Boże. Bardzo dotknął mnie Psalm 139, który mówi o wszechobecności i bliskości Boga. Tego mi brakowało. Poprzez swój plan, swoje ambicje sama Go odepchnęłam, ale On jest dopiero uparty – nie chce wyjść z mojego życia. To doświadczenie nauczyło mnie, że nawet kiedy skończy się droga utwardzona, Bóg jest. Nawet jeśli nic się nie dzieje, nie słyszę, nie czuję – JEST.  Potrzebowałam zacząć wszystko od nowa, ale nieco inaczej, bo w obecności Najwyższego. Podjęłam walkę, która nadal trwa.

Dziecko

21 marca, w ostatni dzień rekolekcji parafialnych, ksiądz przywołał kilku młodych, od których powinniśmy uczyć się prostej wiary. Szczególną uwagę zwróciłam wtedy na dziewczynkę, która „przecież była tylko dzieckiem”.  Antonietta Meo (Oby wkrótce najmłodsza błogosławiona Kościoła Katolickiego). Nigdy o niej nie słyszałam. W swoim krótkim życiu doświadczyła ogromnego cierpienia. W wyniku rozbicia kolana w ogrodzie, zachorowała na nowotwór. Lekarze podjęli decyzję o amputacji nogi. Okazało się, że ta 6-latka pisała listy do Pan Jezusa, Boga, Matki Bożej i Ducha Świętego. Są one cudowne w swej prostocie – poczytaj. Pierwsza myśl? Ile wiary było w tej małej osóbce. Druga myśl? Przecież to było tylko dziecko, skąd ona miała takie doświadczenie? Ono miało swoje źródło w ufnej, dziecięcej prostocie. I o to Chrystusowi chodziło w grudniu ubiegłego roku.

Nikt nie powiedział, że będzie łatwo. W końcu postępujący świat wymusza na nas szybsze dorastanie, a to zabija w nas nasze wewnętrzne dziecko. Idąc dalej, zabija naszą ufność, naszą prostotę. Człowiek i jego relacje stają się bardzo skomplikowane. Odnajdź w sobie tego wewnętrznego malca, żeby w przyszłości mogli także o Tobie powiedzieć „był/była tylko dzieckiem”- Dzieckiem Boga.

A jeśli nadal to czytasz, proszę Cię pokornie o modlitwę za mnie. Chwała Panu!

Zapisz się do newslettera!

Na dobry początek – zapisz się na nasz newsletter!
Zaraz do Ciebie napiszemy!

Copyright targowiskoblog.pl © 2019 All Rights Reserved.