Bliskość to bohaterstwo.

Karolina

19 listopada 2019

Niedługo w diecezji radomskiej odbędzie się andrzejkowy bal „Bohater”. Też zadałam sobie pytanie, kto jest moim bohaterem. Szukałam w mojej codzienności, bo nie jestem typem osoby, która tropi jakichś wzniosłości. Oprócz tego najlepszego bohatera jakim jest Jezus (do Superbohaterów: tylko Jezus uratował świat) znalazłam też człowieka, którego naprawdę często uznaję za swojego herosa.

Nie wiem czy Tobie też, ale mi zdarza się w życiu wpadać w różne dołki. Masz może w takich sytuacjach osobę, do której od razu wybierasz numer telefonu? Albo, która jak pisze z Tobą to nawet przez Messenger wyczuwa, że jest coś nie tak? Te umiejętności posiada mój bohater.

„Nie bójcie się bliskości. Nie czekajcie, bo jest coraz później. Kochajcie teraz.” – ks. Jan Kaczkowski

Znajomi z mojego otoczenia doskonale wiedzą, że nie lubię się przytulać czy ściskać. Wiadomo, że jeśli ktoś wychodzi do mnie z takim gestem to go odwzajemniam, ale raczej rzadko sama go inicjuję. Jednak we wcześniej wspomnianych „życiowych dołkach” nic lepiej nie podnosi mnie jak czuły przytulas. Na ratunek wtedy przychodzi mój dobry kumpel, właściwie lepszym określeniem jest BRAT, bo jesteśmy jak rodzeństwo. (Myślę, że nawet nie wie jak dużo znaczy dla mnie jego przytulenie w trudnych chwilach). Czasem nawet nie wie, że chwilowo nie jestem w najlepszym nastroju a jednak ściska mnie zawsze i ten gest mnie bardzo porusza. Zwykle mówię, że on po prostu umie przytulać i dlatego mi to pomaga.

Jeśli zdarzyło Ci się być kiedyś na pielgrzymce, to doskonale znasz jej trud. Byłam 3 lata z rzędu i za każdym razem mam jakiś dzień kryzysu. Wszystko mnie boli, kłócę się z co drugim napotkanym pielgrzymem, nie idzie mi modlitwa, w skrócie: dramat. W tym roku nie było inaczej. Po całym dniu pieszego wędrowania miałam ochotę tylko usiąść i się rozpłakać, a przy tym nie chciałam też z nikim rozmawiać. To było tak zwane „bez kija nie podchodź”. Moja siostra widząc, że jest mi ciężko i wiedząc, że pomóc może tylko jedna osoba, zadzwoniła do niego i zaprosiła na wieczór. Pełna konspiracja była tak dobra, że w tych wszystkich emocjach, które mi towarzyszyły nic nie podejrzewałam. Przyjechał. Powitałam go niesamowicie oschłym „nic nie mów tylko mnie przytul”. Jak to zrobił, to naprawdę zeszły ze mnie wszystkie emocje. To jest dla mnie czyn bohaterski, ale jakże prosty przy tym. Zachowuję go w swojej pamięci i wracam do niego często.

Tylko dlaczego to dla mnie takie ważne? Bo widzę jak Jezus działa przez człowieka. Za każdym razem, kiedy ten mój (prawie)brat mnie przytula to w sercu Pan Jezus mi mówi „Moja najukochańsza, widzisz jak on, człowiek potrafi być blisko i jak dużo Ci to daje? To pomyśl, że Ja, Bóg potrafię okazać jeszcze większą bliskość, przytulam Cię jeszcze mocniej właśnie wtedy, kiedy upadasz, czy z czymś sobie nie radzisz”.

Jestem tylko człowiekiem i żeby w coś uwierzyć to potrzebuję tego doświadczyć. Dlatego też największy Bohater ma swoich ludzkich bohaterów, którzy chociażby potrafią przytulać. Bóg dzięki człowiekowi staje się namacalny.

Zapisz się do newslettera!

Na dobry początek – zapisz się na nasz newsletter!
Zaraz do Ciebie napiszemy!

Copyright targowiskoblog.pl © 2019 All Rights Reserved.